Wczorajsza porcja bigosu Mojej Mamy zamknęła ostatecznie okres świąteczny. Po pachnących pierniczkach na choince zostały tylko haczyki (zasługa moich chłopaków). Cóż.... znaczy - były dobre.
Rozpoczęliśmy kolejny rok.
To nic, że jest szaro, smętnie i zamiast odświeżającego śniegu pada ponury, jesienny deszcz. Rankiem nie można podnieść się z łóżka, nos puchnie od nieustającego kataru a codzienne obowiązki wydają się jeszcze "codzienniejsze" niż zwykle.
Na placu zabaw nie ma żadnych dzieci. Oprócz moich, rzecz jasna, które robią zamieszania za dziesięcioro. Wracają potem obłoceni, ale jakby... ciut szczęśliwsi. A niech tam! Pralka i tak "chodzi" prawie codziennie.
Jak widać nabieram dystansu. I Wam tego życzę w tym roku: więcej dystansu do szarej codzienności, więcej pracy nad realizacją własnych marzeń. I zaglądajcie na naszą stronkę. Postaramy się, by było tu ciepło, ciekawie i kolorowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz